Kryzysy i statystyka

Spotkałyśmy się w sześć, koleżanki ze szkoły. Dawno nie było nas w takim składzie, dawno nie było nas na piwie. Mnie dawno nie było w rodzinnym mieście. Każda poszła swoją drogą, czasami jednak, co przemiłe, drogi te znów się krzyżują. Gdy wracałam taksówką do domu, wezwana nieco za wcześnie przez zmęczoną babcię, której Franek dał za bardzo popalić, popatrzyłam na nas nieco z dystansu. Zauważyłam, że jesteśmy, (w pewnym niedokładnym zapewne, ale jednak przekonującym wymiarze) odbiciem statystycznych trzydziestolatek (oczywiście nie wszystkich, ale tych po studiach, mieszkających w dużym mieście – na pewno).

Na sześć, cztery są mamami jednego małego dziecka (każda z nas czekała na macierzyństwo dłużej niż jej matka czy babka), jedna ma już kolejne dziecko w drodze, pozostałe myślą o kolejnym. Dwie z nas nie mają dzieci, z czego jedna jest w związku, a jedna jest singielką. Dwie z mam są po ślubie, dwie – w związkach nieformalnych. Każda ma dobry zawód i pracę, pięć z nas chciałoby zarabiać więcej. Każda chciałaby być chudsza, choć jak na moje oko poza mną wszystkie są chude. Każda jest spełniona i – raz mniej raz bardziej – szczęśliwa. W którymś momencie nad stołem miedzy alkoholowymi i bezalkoholowymi piwami zawisło słowo “kryzys”.
– Brakuje nam czasu dla siebie – powiedziała jedna młoda mama.
– Mnie brakuje czasu dla mnie samej – odpowiedziała bezdzietna, w związku.
– On nie patrzy na mnie tak jak kiedyś, ja na niego z resztą też patrze jakoś bez ikry”. – dodała mężatka z dzieckiem.
– Mnie przeraża, że nie ma już miejsca na szaleństwo” – dodała ta w związku nieformalnym.
– A mnie szaleństwo nudzi. Szukam stabilizacji – odbiła piłeczkę signielka.
– to licz się z kompromisami. Ideałów brak.
– Nie chcę. Nie potrafię.
– Coś za coś.

Sześć kobiet. Sześć małych kryzysów, kryzysików. Bo dziecko. Bo brak dziecka. Bo siedzę w domu i się nudzę. Bo pracuję i na nic nie mam czasu. Bo za długo w związku. Bo w małżeństwie. Bo wciąż się nie oświadczył. Bo nie wiem, czy chce żeby się oświadczył. Bo wciąż nie znalazłam ideału.

Zmieniamy temat i rozmawiamy dalej. Przecież jest o czym. Jest dobrze. Lepiej, niż myślimy.

 

. Związek, ech, nie moge

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s