Matkoporównywarka

“Nie porównuj się z innymi makami”. Tak brzmi pierwsza zasada każdej zrównoważonej psychicznie i emocjonalnie kobiety posiadającej dziecko lub nawet będącej w ciąży. Kto jednak nie złamał tej zasady, co najmniej ze sto razy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Albo zasada druga: “Nie oceniaj innych mam”. Serio? Da się być tak ponadto i nawet w myślach, po cichutku, niewinnie. nie ocenić sąsiadki za palenie przy dzieciach, szwagierki za noszenie w nieodpowiednim nosidełku niesiedzącego jeszcze dziecka, lub koleżanki za wychowanie latorośli pod kloszem tak szczelnym, jak laboratoryjna probówka? Nie da się. Narzucanie sobie tych zasad, których koniec końców nie potrafimy się trzymać, bardzo stresuje i nasze założenie spokojnego rodzicielstwa szlak trafia. Jestem zdania, że powyższe zasady może skutecznie wprowadzić w życie tylko ktoś uprawiający głęboki tumiwisizm lub posiadający osobowość socjopatyczną. Każda inna osoba, kobieta, matka, będzie siebie porównywać do innych, a innych – oceniać. Kropka.

Cały wic polega jedynie na tym, by porównywać się i oceniać zdroworozsądkowo. I z dużym marginesem czyjś na błąd lub inne zdanie. Przesada bowiem boli zastosowana w każdą ze stron.

Przykład. “Nie chcę się wtrącać, ale zaraz pani dziecko wypadnie z fotelika” – powiedziane do matki, która biedna objuczona torbami, z myślami zaprzątniętymi setką spraw do załatwienia, nie zauważyła, że zaraz może stać się tragedia. No i dobrze. Powiedz to, nie tłumacz się. Wtrącaj się inna matko, sąsiadko, przechodniu.

Źle rozumiana poprawność i niewtrącalność to po prostu znieczulica. Mówmy sobie uwagi, tylko grzecznie i konstruktywnie, przyjmując zawsze za nadrzędną zasadę, że ktoś może mieć inne zdanie, doświadczenie, preferencje albo po prostu inne dziecko, na które coś działa inaczej lub nie działa wcale. Darujmy sobie uwagi o tym, czy dziecko ubrane za lekko lub za grubo, albo że skandal, że jeszcze nie je kaszki na mleku krowim, a powinno. Że siedzi na foteliku niedostosowanym do wieku, albo że ma źle podparte nogi, główkę czy plecki. Bo skąd wiesz, że to nie na sekundę, że kogoś nie stać na inny fotelik, albo, że dziecko wyje i wierzga, więc matka niesie je aktualnie byle jak, byleby tylko dotrzeć do domu?

Ale na Boga, wtrącajcie się, gdy rodzice ledwo wyrabiają na zakrętach, chodzą wkurzeni i zmęczeni, bo nie mają dystansu, z niewiedzy coś robią źle, albo po prostu tak się zafiksowali, że już sami nie wiedzą gdzie szukać pomocy. Poradź wtedy dobry człowieku, jeśli znasz dobry patent. No chyba ze zamierzasz się wypowiedzieć, mimo, że się nie znasz, wszak jesteś Polakiem, i ci wolno. Wtedy milcz. Nawet min nie strój i oczami nie śmiej przewracać. To akurat powinno być karalne.

Powstrzymaj swoje lepkie rączki przed napisaniem złośliwego komentarza gdy:
1. rzecz jest błaha (nic ci do tego, w czym dziecko siedzi, co je i jak jest ubrane)
2. nie znasz kogoś prywatnie
3. i najważniejsze – gdy zainteresowany nie pyta wyraźnie o cudze zdanie, ani nie prosi o pomoc, a jednie dzieli się fajnymi chwilami ze swoim dzieciem.

Dlaczego o tym piszę? Bo moje życie społeczne toczy się od kilku miesięcy wokół innych matek, które na żywo i w sieci, dyskutują wymądrzają się i krzywdzą niestety często, gdy naprawdę powinny się zamknąć a milczą, gdy wypadałoby pomóc lub zainterweniować.

Brzuch Anny Lewandowskiej, za płaski jak na niedawny poród, czapeczka dziecka, zbyt nieobecna jak na czerwiec, łyżeczka którą mama nakarmiła dziecko, zbyt staroświecka – uwstecznia jedzeniowo biedne maleństwo, które przez nią z pewnością do końca życia będzie jeść przez rurkę, bo gryźć się nie nauczy. Zła matka, niedouczona, niepostępowa, albo postępowa za bardzo, za bogata, ma opiekunki -, pewnie dlatego siedzi na siłowni zamiast z dzieckiem. Zbyt uśmiechnięta, powinna być zmęczona i nie spać po nocach, albo zbyt zmęczona, sfrustrowana, przelewa złe emocje na dziecko. Co ona robi, trzeba ją publicznie lub jeszcze lepiej wirtualnie, zmieszać z tym co na ziemi.

Zmęczona jestem tym, bo przez takie własnie zachowania matkoporównywarek-oceniaczek-wszechwiedzących specjalistek od pielęgnacji i wychowania dzieci, boję się już o cokolwiek zapytać albo poradzić według swojej, subiektywnej, może niemodnej, ale jakoś tam już sprawdzonej wiedzy. W dobrej wierze strach napisać, że karmienie piersią jest dobre i wygodne, bo zaraz naskoczą na mnie, że uprawiam terror laktacyjny. Poradzić nie mogę, że nie trzeba dziecięciu półrocznemu prać ubrań w specjalnym proszku, bo ja tego nie robię, żeby się nie dowiedzieć, że tylko czekać, jak syn dostanie atopowego zapalenia skóry, liszaja i może jeszcze trądu. Straszenie, grożenie i obrażanie się. Zgroza. Dajcie żyć.

Matkowe gównoburze szkodzą dobrej sprawie – odwiecznemu prawu dzielenia się wiedzą i doświadczeniem. 

Na porównaniach opiera się rozwój ludzkości, na podpatrywaniu innych, postępowaniu tak jak oni, lub wręcz odwrotnie (wszak bywa, że uczymy się na cudzych błędach), zbudowana jest kultura i cywilizacja. Gdyby nie dobre przykłady innych matek (i ojców) bylibyśmy w czarnej pupie, gdy po raz pierwszy zostawaliśmy rodzicami. Blogi parentingowe (większości nie lubię – cechuje je jedynie grafomania, kiepska stylistyka i chęć zarabiania na pisaniu oczywistych oczywistości) i pseudoporadniki nie załatwią sprawy. Mimo najszczerszych chęci. Mówiąc bardziej naturystyczne, obserwacja innych samic tego samego gatunku z potomstwem, jest nam potrzebna by przetrwać. 

P.S.

Dzwonię dziś do teściowej zapytać, jak pasteryzuje słoiki. Zrobiłam zupkę dla Frana. Choć może lepiej zamrozić? Przepis własny, inspiracja – inne mamy. Moja mama wychowywała mnie na króliku i gołębiach. Gołębi nie mam, ale król – jak najbardziej. Zrobiłam też prażone owoce do kaszek, jabłka i brzoskiwnie bez cukru. Patent mój. Chętnie bym się podzieliła, choć są tacy, co owoców długo nie dają w ogóle. Spokojnie, nic na siłę. Marta ze Stefanem w szpitalu. Przerabiają zapalenie płuc, jak my kiedyś. Pytają o radę, potrzebują wsparcia. Świat się kreci, dzieci rosną, opinie krążą. Normalność.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s