Wszechmocna. Wpis na Dzień Kobiet

20170408_10432222 listopada ubiegłego roku, przekonałam się, że dotąd o sile kobiecości nie wiedziałam nic. Owszem, wiedziałam dużo o jej potencjalne, byłam na nią otwarta i nią zafascynowana, pracowałam w mediach kobiecych, przeprowadzałam wywiady z kobietami wyjątkowymi, kreatywnymi, utalentowanymi, posiadającymi władzę, pieniądze, wpływy, dobrą energię i pasje. Sama z resztą zostałam wychowana przez samotną matkę-siłaczkę, otaczałam się zwartym kręgiem kobiet charakternych, wykształconych i wyrazistych. Najwyraźniej jednak potrzebowałam własnej przeprawy przez nieznane mi dotąd granice wytrzymałości, by przekonać się, że i ja jestem wszechmocna.

Urodziłam dziecko. Rodziłam 23 godziny, w tym osiem godzin trwały skurcze rozpierające, a nieco ponad dwie godziny skurcze parte. Dzidziuś był dwa razy owinięty pępowiną a ja nie mogłam zmienić pozycji,  przykuta do łóżka przez pracujący non stop aparat do KTG. Z wiszącym nade mną widmem cesarskiego cięcia, po tym jak odeszły wody płodowe a szyjka macicy zamknięta była na pięć spustów, dostawałam kolejne dawki oksytocyny, z których ostatnia dosłownie zmiotła mnie z powierzchni ziemi. Przekonałam się, że można wymiotować z bólu i tracić kontakt rzeczywistością. A potem w ułamku sekundy dostać sił, których moc jest niezmierzona.

Nie jest to wpis o tym, jaka byłam dzielna, bo wcale nie byłam – wyłam i płakałam strasznie, zapominając w ogóle, po co tam jestem, prosiłam Tomka, żeby zabrał mnie do domu, wołałam, że ja się wycofuję i już nie chcę. Nie jest to także wpis o standardach opieki okołoporodowej, ani o wyższości porodu naturalnego nad cesarskim cięciem, czy odwrotnie. Nie jest to także wpis o tym, jakoby tylko wypchnięcie małego człowieka przez swoje drogi rodne czyniło cię prawdziwą kobietą, bo tak nie jest. Ale jest to wpis o tym krótkim momencie chwały, kiedy poczułam w sobie nadprzyrodzoną siłę i tak czystą, nieograniczoną żadnymi konwenansami, szklanymi sufitami ani kurtuazją dumę ze swojej kobiecości, jak nigdy dotąd.

To był mój dzień kobiet. Otworzyły się wrota do nowego wymiaru, którego nie sposób opisać. Poczułam nagle, że teraz mogę już wszystko, że wszystkie pierdoły, które zaprzątały dotąd moją głowę są śmiesznie maleńkie, że nie ma wrogów ani granic, że gdy spojrzę jakiejkolwiek innej matce w oczy, ona będzie wiedziała, że ja wiem, że byłam w innym wymiarze i dotknęłam cudu. I będziemy się rozumieć bez słów.

Tamtego dnia, sama przed sobą ukoronowałam się na królową świata i zamierzam sobie to uczucie przypominać za każdym razem, gdy śmiem pomyśleć, że jest jednak inaczej.

Materialne potwierdzenie nadeszło pocztą już po kilku dniach. Serdeczni przyjaciele poprzez ręce listonoszki wręczyli mi statuetkę – mojego prywatnego Oskara, Złoty Glob i Nobla w jednym. “Za determinację w działaniu, Wysokość czoła w wyzwaniu, Tony miłości i finał piękny radości”. Gdybym odbierała ją na wielkiej scenie w świetle reflektorów powiedziałabym tylko z udawaną skromnością “Dziękuję – ale ja nie zrobiłam nic nadzwyczajnego – po prostu jestem KOBIETĄ.”

20170408_104249

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s