Cześć piękna, dziecko Ci służy. Odpocznij

“Ciąża ci służy!!” “Widać, że będzie syn, dodaje mamie urody”, “Ach te hormony, cała promieniejesz”, a także: “Jak się czujesz?” i “Może usiądź, nie przemęczaj się”. Słyszałam to w ciąży co chwilę. Nie wiem, na ile zgodnie z prawdą, na ile z kurtuazji, kobieta w ciąży otaczana jest ochronnym płaszczem komplementów, trosk i westchnień. Czar pryska z dniem porodu. Wszystkie achy i ochy zgarnia odtąd dziecko, a kobieta słyszy co najwyżej “Ojej, nocka nie przespana? Oczy masz takie podkrążone.”

A właśnie, że przespana, tylko makijażu nie mam, bo nie muszę. Siedzę w domu, noszę, tulę i karmię, nie chcę dziecka umorusać fluidem, poza tym zgodnie z najnowszym trendem, robię sobie make-up’owy detoks. Więc nie, nie mam oczu podkrążonych, promienieje ze szczęścia i padam zmęczenia jednocześnie, więc byłabym wdzięczna za komplement i pochwały. Teraz potrzebuję tego bardziej, niż kiedykolwiek w życiu.

W ciąży mój wielki brzuch miał swoje powody, by dumnie wysuwać się na prowadzenie przed całą moją sylwetką, a za duże piersi były dorodne, jędrne i dopieszczone. Teraz z tych dobrodziejstw zostało sporo skóry, trochę rozstępów, choć tak dzielnie smarowałam się drogimi kremami, że nie mam pojęcia, skąd się dranie wzięły, oraz dwa obolałe mleczne przewody, tkliwe i wrażliwe. Ja też jestem wrażliwsza na swoim punkcie, martwię się, czy wrócę do sylwetki sprzed ciąży, i choć, tak, wiem, najważniejsze, że dziecko jest zdrowe i dobrze się rozwija, to nie przestałam być kobietą, która bywa próżna.

Mało tego, nigdy wcześniej tak bardzo nie potrzebowałam sobie usiąść, bo bywa, że kręgosłup i nogi wchodzą mi do czterech liter, a już jakoś nikt nie ustępuje miejsca w tramwaju, nie przepuszcza w kolejce u lekarza ani nie mówi z troską “Może odpocznij sobie”. Jesteś matką, masz mieć siłę – myśli pewnie naród, który w miejscach publicznych czasem, choć nie zawsze, otacza  przywilejami ciężarne, ale matki z małym dzieckiem – już nie.

Nie piszę tego z narzekactwa, bo mąż mój cudowny, nie pozwala mi czuć się brzydką, grubą dojną krową z zapasowymi kilogramami. Chciałabym jednak, aby każdą kobietę w połogu i z maleńkim dzieckiem traktowano publicznie z choćby minimalnym namaszczeniem. I zamiast “Ale z ciebie mamuśka pełną gębą, no, no!” albo “Dziecię takie ładne, ti ti ti, puci puci ale nie do ciebie podobne… Zmęczona, co?” (oba – autentyki) padało raczej: “Cześć piękna mamo. Dziecko Ci służy! Daj te zakupy, pomogę Ci wnieść, przecież masz jeszcze wózek. Chcesz iść na kawę i pogadać?”

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s